K
06 czerwiec, 2015

Ewa Minge "Życie to bajka" - cytaty i ulubione fragmenty

Na początku było marzenie. Jak to w bajce. Marzenie rosło z koleją wyprawą po jego kawałek i często zaskakiwało swoim zakresem do zrealizowania. Oczywiste było, że przede mną jest siedem gór i siedem rzek do pokonania, że trzeba będzie zmierzyć się z niejednym trollem czy smokiem. Było oczywiste, że niejeden raz pomylę drogę lub dobrowolnie z niej zejdę, gdy mój równoległy projekt, ważniejszy - rodzina - będzie tego wymagał. Życie koryguje wstępny plan i dorzuca nowe cele czy zadania. Nie da się precyzyjnie przewidzieć następnego dnia, a co dopiero całego życia, które jest długą drogą do celu. Cel jest prosty - odejść z tego świata w poczuciu szczęścia i spełnienia. Odejść tak, by mieć świadomość zbudowania czegoś wartościowego. Być przekonanym, że niczego się nie żałuje, że wszystko, i to dobre, i to złe, było kluczem do celu, konsekwencją naszych wyborów, ale i trochę losowych zadań odgórnych. Mieć świadomość, że nikt przez nas nie cierpiał, a jeżeli się tak zdarzyło, dałam radę przeprosić i mi wybaczono. I że ja wybaczyłam innym.


Praca to pasja, rodzina to świętość, a szczęście to dobrze przeżyty dzień. 


Macierzyństwo to najpiękniejszy aspekt mojego życia. Nic mądrzejszego, bardziej wartościowego nie przeżyłam. Dzieci są dla mnie wszystkim. (...) Dają mi nieprawdopodobne poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że nigdy w życiu nie będę sama. Prawdziwa miłość zawsze rośnie i dojrzewa z czasem. Ta rodzicielska także, choć po ujrzeniu pierwszy raz maleńkich stópek noworodka wydaje nam się często niemożliwe, że można kochać bardziej, mocniej, mądrzej. 


Pieniądze uważam za narzędzie do zdobywania marzeń. Priorytetem jest zawsze inwestycja w rozwój tych marzeń, czyli moją pracę, markę. Pieniądze mają też zapewnić podstawowe poczucie bezpieczeństwa moim najbliższym. Lubię kupować prezenty bliskim, lubię książki, płyty, podróże. Lubię nie martwić się, jak zapłacę podtsawowe rachunki. Lubię pomóc komuś naprawde potrzebującemu. Wychodzę z założenia, że lepiej pracować więcej i bardziej wydajnie, niż oszczędzać. Trudno, to moja wada. Nie gromadzę pieniędzy, nie modlę się do zer na koncie. Traktuję pieniądze jako nagrodę za swoją pracę. 


Nasze życie to góry i doliny. Wspinaczka na szczyt wymaga ciężkiej pracy, utrzymanie się na powierzchni - mądrości i konsekwencji, a spadanie w dół to już prosta i szybka sprawa. 


Oceniając ludzi, zawsze pamiętam o swoich rysach, o wyszczerbionej konstrukcji człowieczeństwa nabytej na drodze duchowego dojrzewania, o błędach, które popełniłam, pokusach, którym się nie oparłam, drobnych przestępstwach na rzecz mojej duszy czy raczej wbrew jej oczekiwaniom. Jestem tylko człowiekiem (...). Widzę więcej, czuję mocniej, łatwiej odpowiadam na losowe pytania i łatwiej ... wybaczam. 


Nie wymierzam kary tym, którzy mnie zranili. Nie jestem katem. Z każdym kolejnym doświadczeniem zauważałam, że sędzią i katem być nie muszę, że szkoda mojej energii, że los jest najlepszy w wymierzaniu kary. Prosta zasada - dobro zawsze wraca - dotyczy także zła. Możemy być pewni, że przemyślane wrogie działanie wróci do nas rykoszetem zawsze w najmniej spodziewanym momencie i zawsze w tym, na czym nam najbardziej zależy. Zniszczy nasze marzenia. 


Przedmioty, którymi się otaczam, muszą mieć duszę i znaczenie. Kocham takie rzeczy, które wywołują we mnie emocje, zatrzymują wzrok na chwilę i wyświetlają wspomnienia. 


Językiem światłocieni łagodzę po całym dniu swój wieczór światłem świec. Ogień pełni w moim życiu rolę uspokajającą. W każdym zakamarku domu stoją świece. 


Ludzie przeważnie chcą iść do góry. Nie ryzykuj. Idź do przodu konsekwentnie, wytrwale, uczciwie, zbieraj doświadczenia, przyjaciół, podnoś upadających, opatrz im rany, pomóż ruszyć dalej. Nie ścigaj się z innymi. Podejmij rywalizację z samym sobą, swoimi słabościami, strachem, lenistwem. Idź do przodu każdego dnia, a kiedyś w nagrodę za tę drogę Bóg podaruje ci skrzydła i wzbijesz się w górę. 


Wychowanie dzieci to odwrotność zakazów i nakazów. To edukacja przez miłość, rozmowę, pozwalanie na doświadczenia, a wszystko to pod silną, lecz zupełnie niewidoczną dla młodego człowieka kontrolą. To budowanie swojej wartości w oczach dziecka. Rodzic, który jest niewymuszonym autorytetem i zarazem partnerem, przyjacielem dziecka, zdziała w jego marzeniach więcej niż szkoła woskowa i chora dyscyplina. 


Literatura poprawia mi tak samo nastrój jak jedzenie. Idealny duet to dobra książka i małe smakołyki obok. Gdy w tle szumi dobra muzyka, mamy komplet szczęśliwości. (...) Muzyka. Nie istnieję bez niej. Budzi mnie, pomaga wejść w rytm dnia, tworzy ze mną, uspokaja, czasami pomaga wypuścić łzy chowane zbyt długo, nastraja, rozstraja, dodaje, zabiera, rysuje nastroje, podpowiada. I są jeszcze słodycze. Absolutnie niezbędne. Często budzę się na rozgniecionych czekoladkach. 


Wierzę w Boga, ale nie potrafię powiedzieć, jaki ma kształt. Najczęściej bywa moim sumieniem. Myślę, że Bóg jest taką jasną energią, do której zbliża nas każdy dobry uczynek. Ze swoim starszym synem Oskarem umówiłam się, że prochy po mnie schowa do małych pudełek i każde z nich będzie zabierał w jakąś swoją podróż. Może w ten sposób trafię do pięknych miejsc, na które zabrakło mi czasu. 


Im więcej marzeń i zadań do zrealizowania, tym czujemy się młodsi. 


Trzeba mieć przy boku człowieka. 


Nikt nie lubi krytyki, ale jeśli ta pochodzi od szczerego przyjaciela, jest nieocenioną pomocą. Rozwija nas jak oklaski. Nie zgadzam się z ludźmi, którzy uważają, że pochwały spowalniają rozwój i rozleniwiają. Zachwyt w czyichś oczach jest źródłem niesamowitej energii, uskrzydlającej. Krytyka i pochwały dopingują mnie tak samo. Od kiedy sięgam pamięcią, chciałam być lepsza od samej siebie. Dla przyjemności rozwoju. Ludzie są dla mnie lustrem. Nie żyję dla siebie. Potrzebuję zwrotnych komunikatów, potrzebuję inspiracji. 


Mama powtarzała mi, że jak będę bardzo chciała, mocno pracowała i uczciwie traktowała ludzi po drodze, to każda bajka jest możliwa. Tata dał mi jedną piękną cechę niezbędną w drodze po marzenia. Nauczył dopuszczać porażki, uczyć się na nich, wstawać i iść dalej.


Jeżeli przestaniemy się bać własnych marzeń, jeżeli odstawimy za siebie strach przed oceną innych i zrozumiemy, że żyjemy tu i teraz i że żaden kolejny dzień już się nie powtórzy, a to my mamy być z powodu jego przeżycia szczęśliwi i spełnieni, to jest szansa na sukces.  


« Wróć